Ostatnio rozmawiałam ze znajomą. Zwierzała się, że właśnie dokonuje bardzo dużej zmiany w życiu, bo chce wyjść z błędnego koła, w którym tkwiła przez wiele lat.

– Co to za błędne koło? – zapytałam

– Przez praktycznie całe dotychczasowe życie kręciłam się w kółko, ponieważ ufałam, że to inni mają lepszy pomysł jak należy żyć.

Po czym opowiedziała mi swoją historię…

Jako dziecko miała bardzo silnie zakodowane posłuszeństwo wobec autorytetów. Główną osobą, która miała na nią wpływ to była mama, ale też babcia. Dyscyplina, wysokie oczekiwania oraz kary emocjonalne “pomogły” jej stać się wzorową uczennicą, która stale przynosiła świadectwa z paskiem. W szkole była przewodniczącą, a nauczyciele liczyli na jej lojalność, więc zdarzało się, że kazali jej pilnować kolegów z klasy i donosić na tych, którzy zachowywali się niepoprawnie. Robiła to, wierząc, że jest to najwłaściwsza droga, tym bardziej, że była chwalona przez swoich rodziców za “właściwe” postępowanie. Z kolegami i koleżankami miała oczywiście trudne relacje. Znosiła wyzwiska i upokorzenia, gdyż jako “grzeczna dziewczynka” nie chciała chodzić na wagary, ani sprzeciwiać się dorosłym.

Im była starsza tym bardziej zauważała, że całe swoje życie podporządkowuje oczekiwaniom innych. Rodzice wybrali dla niej studia, które jej nie interesowały, ale na nie poszła. Próbowali też wybrać jej partnera życiowego, ale to skończyło się niepowodzeniem. Potem była w pracy wzorowym, wywiązującym się z obowiązków pracownikiem, który też niespecjalnie otrzymywał godziwą zapłatę za swoje zaangażowanie, bo przecież “grzeczne dziewczynki” są chwalone przez innych, a nie domagają się same tego, co im się należy. Kielich goryczy został przelany, gdy zauważyła, że w kolejnej pracy znowu działa dla kogoś, na rzecz projektu niezbyt dla niej ciekawego, zamiast realizować swoje pomysły i robić to, co kocha i sprawia jej największą satysfakcję. To był moment, w którym postanowiła powiedzieć – STOP! I podjąć konkretne działanie, żeby przestać odtwarzać stale jeden i ten sam scenariusz.

Takich kobiet jak moja znajoma jest bardzo wiele. Część osób pozostaje w strefie komfortu, która wydaje się być wygodna i bezpieczna, ale nie tak bardzo satysfakcjonująca. Część postanawia się zbuntować i podejmuje działania w kierunku odzyskania własnej mocy i sprawczości w życiu. Żeby jednak móc z powodzeniem nauczyć  się asertywności, potrzebne jest przejście przez 7 etapów:

1.Pierwszy etap to uświadomienie sobie, w jakich sytuacjach reaguję mało asertywnie i na czym to zachowanie polega – to ekstremalnie ważne, żeby śledzić swoje własne zachowania i zauważać kiedy potrafimy zadbać o siebie, a kiedy jest inaczej. Z mojego doświadczenia wynika, że zwykle tylko konkretne sytuacje wywołują w nas określone zachowania nieasertywne. Trzeba znaleźć te bodźce i okoliczności, czyli dobrze zdiagnozować sytuację, żeby potem móc rozwijać umiejętności w tym obszarze.

2. Drugi etap to zbudowanie wiedzy i świadomości czego chcę – ponieważ umysł był programowany latami w tym, żeby podążać za innymi, trzeba go przestawić na zupełnie inne tory. Jest to odzyskiwanie pełnego kontaktu z samą sobą, nauczenie się własnych reakcji, poznawanie siebie i zrozumienie co się ze mną dzieje, gdy ktoś przekracza moje granice.

3. Trzeci etap to przekroczenie lęku przed odzyskaniem własnej mocy – być może będzie to dla Ciebie nieco szokujące stwierdzenie, ale trudno inaczej nazwać to, że umysł był latami programowany, metodą kar i nagród za podążanie za grupą. W związku z czym każdego rodzaju wyłamanie się ze schematów wywołuje lęk. Jest to strach przed przeciwstawieniem się innym: rodzinie, mężowi, szefowi czy powszechnie uznanej opinii. Jest to jednak kluczowy moment. Jak tego dokonać? Są trzy podstawowe sposoby: odkrycie prawdziwych źródeł strachu, przez to pokonaniu go, dzięki świadomości, albo dokonanie zmian na poziomie podświadomym i zmiana nawyku, dzięki czemu strach zniknie. Trzecia opcja to nauczenie się metod przekraczania lęku w tu i teraz, które pozwolą na to, żeby działać mimo stresu. Każdy ze sposobów ma swoje wady i zalety. Można z nich korzystać wymiennie lub stosować wszystkie na raz.

4. Kolejny etap to nauczenie się komunikowania innym własnych potrzeb – tutaj bardzo pomocne jest przejście przez etap trzeci, gdyż to właśnie lęk jest największą przeszkodą w tym, żeby asertywnie komunikować innym to czego chcemy.

5. Piąty etap to zachowanie konsekwencji mimo porażek – nauczenie się asertywnego reagowania to proces. Temat jest wielopoziomowy i mnóstwo różnych bodźców może wyzwalać w nas emocje, prowadzące do uległości. Dlatego potrzebna jest świadomość, że nie wszystko od razu pójdzie idealnie. Mogą zdarzyć się klęski w rodzaju totalnego braku konsekwencji i uległości, z powodu wyzwolonych emocji. Najważniejsze, żeby takie sytuacje traktować, jak informacje zwrotne i wykorzystywać do rozwoju, zamiast wracać do starych nawyków, mówiąc: “eee skoro się nie udało, to nie warto się starać”.

6. Szósty etap to utrzymanie podjętych decyzji oraz konsekwencja w działaniu – to etap, na którym “polega” bardzo wiele kobiet, gdyż otoczenie stosuje rozmaite manipulacje emocjonalne, próbując sprowadzić nas na “właściwe tory”, czyli starając się doprowadzić do stanu, sprzed naszej “niewygodnej transformacji”. Oznacza to, że dla otoczenia zawsze nasze nowe zachowanie będzie w jakiś sposób niewygodne. W końcu do tej pory robiliśmy w większości to, czego od nas oczekiwali. Opór może mieć bardzo różne natężenie, dlatego warto być przygotowanym na różne mniej lub bardziej nieprzyjemne konfrontacje z innymi.

7. Ostatni etap to nagradzanie siebie za sukcesy – ponieważ rozwijanie asertywności wiąże się z dużą ilością wyzwań, a czasem nawet nieprzyjemnych bodźców, z którymi będzie trzeba się zmierzyć, takich jak lęk, niepewność, błędy, konsekwencje, niezadowolenia innych, to etap utrzymania motywacji w procesie rozwoju jest kluczowy. Niestety z zewnątrz najprawdopodobniej nie będziemy uzyskiwać aprobaty, chyba, że nasz partner i rodzina są świadomymi osobami, kibicują nas i wspierają, a brak asertywności uznają za mało efektywną życiowo cechę, której raz na zawsze trzeba się pozbyć. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że w większości przypadków nie ma co liczyć na tego typu wsparcie. Z tego powodu warto stworzyć sobie system nagradzania, który sprawi, że nasza motywacja będzie szybciej odbudowywana, niż obniżana, gdyż bez motywacji trudno jest przejść ten proces do końca i uzyskać satysfakcjonujący poziom umiejętności, pozwalających na asertywne funkcjonowanie wśród ludzi.

Ten artykuł niestety nie pozwala dokładniej rozwinąć każdego z etapów i jeszcze pełniej wyjaśnić jak można dokonać poszczególnych zmian. Jeśli więc jesteś zainteresowana rozwijaniem swojej asertywności, zachęcam Cię do wzięcia udziału w najbliższych warsztatach z asertywności, które odbędą się w Twoim mieście. Najbliższe terminy spotkań, znajdziesz na tej stronie: http://martagierlinska.pl/sklep/

Do zobaczenia na warsztatach!

Komentarze

comments